Kiedy obudzę się z tego koszmaru?
co noc śni mi się to samo..
cisza, ta cisza mnie przeraża,
zamykam oczy i spadam w dół..
długo w dół.
może nigdy się nie obudzę?
nie złapie kolejnego oddechu..
jeden oddech i już spadam na samo dno,
spadając widzę twoją twarz,
tylko twoją twarz..
która patrzy na mnie i ma pustkę w oczach..
w twoich wielkich oczach, w których widziałam troskę i miłość..
w tych wielkich oczach widzę pustkę.
żadne wspomnienie nie jest prawdą,
żadne marzenie już się nie spełni...
Ja odeszłam, ty zostałeś sam..
wybacz mi ale nigdy Cię nie zapomnę
nie będę próbować Cię zapomnieć..
wróce, kiedyś wróce..
obudzę się ze złego snu bo nigdy,
nigdy nie jest za późno ..
by zabrać kolejny oddech,
by znów poczuć ten żar gdy patrzysz na mnie...