Zapragnęłam tylko wiecznej miłości i troski. Jednak dla mnie los nie jest tak hojny. To co może mi dać to samotność, życie w pustce i niekończącej się nieufności do świata i ludzi. Nie mam szczęścia do życia, jestem niekończącym przegrywającym o moje marzenia, nie jest mi dane wygrać. Za każdym razem wydaję mi się że nie może być gorzej, później przekonuje się że wypowiedziane słowa są jak zachęta do dalszego pogrążenia mnie do bycia poza otaczającym mnie światem.
Staram zmienić podejście do siebie, ciebie, świata, ludzi i miłości...
Trudno od tak rozstać się ze swoimi przekonaniami, życzeniami i planami dotyczącymi najbliższej przyszłości którą los sam już wybrał za nas. Próbując zmienić wszystko to co do tej pory miałam, nie musiałam zmieniać wiele... bo nie zdobyłam niczego do tej pory, co tak na prawdę chciałabym mieć dla siebie, na zawsze.
Doszłam już dawno do wniosku że jakaś cześć mnie już odeszła a jakieś tak na prawdę nigdy nie miałam możliwości poznać.. Jestem rozsypana na miliony kawałeczków, nie wiem czy kiedyś będę wstanie odnaleźć je wszystkie i poukładać na swoim miejscu.