Nie mogę przestać o tym myśleć. To jest jak choroba. Staram się o tobie nie pamiętać. Proszę daj mi spokój.
Chce przestać myśleć o tobie, o wszystkim z tobą związanym. Ten moment musiał nadejść, właśnie teraz gdy świat się o tym dowiedział, musisz odejść. Nikogo nie chce skrzywdzić, moje rany nikogo nie będą bolały. Rany znikną, blizny pozostaną to będzie dla mnie ostrzeżeniem przed popełnieniem tego samego drugi raz. Co mi "przyszło do głowy" ? Jak mogłam przestać liczyć się z konsekwencjami? Przestać myśleć o przeszłości, o kimś kogo to wszystko dotyczy. Miałam nadzieje że to nigdy się nie stanie, że ta historia się inaczej skończy albo nigdy się nie zacznie. Stało się inaczej. Przestałam uważać, zaczęłam wierzyć w cuda, że ludzie się zmieniają. Jak mogłam dać się zwieść? Jak mogłam przestać uważać? Nigdy nie będzie tak, jak było, nigdy nie zaznam spokoju. Nic nie będzie jak wcześniej. Moja głowa jest pełna myśli, pełna obaw, pełna marzeń pragnień, jednak to obawy, strach mną teraz kierują. Nigdy sobie tego nie wybaczę, jednak mam nadzieję że konsekwencje nie będą zbyt duże. Że nikt inny się o tym nie dowie. Strach mnie przepełnia. Nie mogę się na niczym innym skupić tylko myślę o konsekwencjach moich działań, moich słów, gestów. Jeden dzień utwierdził mnie w przekonaniu że był to tylko głupi wybryk i ludzie nigdy się nie zmieniają, grają tylko kolejną rolę..Dałam się nabrać..Żadne słowo wczoraj nie było wypowiedziane wprost do mnie. Nie odpowiedziałam sobie na pytania, na które nikt z was mi nie odpowie. Zniszczyłam coś na co pracowałam od dawna, nigdy tego nie odzyskam. Straciłam szansę na bycia kimś więcej niż jestem. Ta szansa nigdy nie wróci, nigdy więcej nie będę miała takiej okazji. Straciłam wszystko co mogłam, straciłam wszystko na czym mi zależało dla kilku minut szczęścia. Wszystko znowu wraca do jednej osoby, wszystko przez tą jedną osobę która, nigdy nie odejdzie z mojego życia. Ranisz mnie wciąż a ja Ci wybaczam.. teraz ja mam nadzieję że ty wybaczasz mi. O nic innego nie proszę. nic innego nie pragnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz